LUSIA

Lusia i Michu wylądowały w schronisku po śmierci właściciela. To, że trafiły do schroniska razem jest jednocześnie ich przekleństwem i zbawieniem. Przekleństwem – bo mało kto decyduje się na adopcję dwóch psów. Zbawieniem, bo mogą na sobie opierać i być dla siebie wzajemnym wsparciem. Psiny są nierozłączne, wszystko robią wspólnie. Wspólnie jedzą, śpią i wybierają sobie psich kolegów. Razem także wybierają, które psy lubić, a które obszczekiwać. Doskonale się uzupełniają. To Lusia rządzi w tym duecie, jest bardziej dominująca. Chętnie podstawia się do pieszczot, z zadowolenia mruży oczka i merda krótkim ogonkiem. Bywa zazdrosna o człowieka, lubi być w centrum uwagi. Jest też śmielsza, po szybkim zapoznaniu daje się głaskać obcym osobom, dodaje odwagi Michowi. Michu trochę obawia się nieznajomych, potrzebuje chwili, by zaufać. Gdy się już otworzy, okazuje się być strasznie przyjaznym, przyjacielskim psiakiem. Dużą przyjemność sprawia mu głaskanie po karku i pleckach.
Ciężko powiedzieć, jak dogadałyby się z innym pieskiem lub kotkiem w domu.
Lusia to drobna sunia sięgająca łebkiem do kolana. Michu jest trochę większy i masywniejszy, sięga nad kolano. Pieski mają po 5 lat. Bardzo prosimy w ich imieniu o dobry domek!